|
Producenci w kraju i za granicą coraz częściej i coraz głośniej wyrażają swoje niezadowolenie i determinację dotyczącą warunków w jakich przyszło im zaopatrywać rynek w mleko i jego przetwory. Na szczególną uwagę zasługuje niecodzienna konsolidacja środowiska producentów mleka, nie uznająca granic państwowych, poziomów gospodarki czy różnic kulturowych.
12 marca br. czescy producenci mleka zorganizowali w Pradze protest przeciwko polityce rolnej UE, systemowi niekorzystnych dla nowych członków dotacji unijnych oraz niskim cenom skupu mleka. W międzynarodowej demonstracji wzięło udział około 8 tys. rolników z Czech, Polski, Słowacji, Węgier, Litwy, Niemiec, Austrii i Słowenii. Uczestniczyli w niej także członkowie władz Polskiej Federacji Hodowców Bydła i Producentów Mleka, jej pracownicy oraz polscy hodowcy. Podczas krótkiego wystąpienia prezesi Opolskiego i Dolnośląskiego Związku Hodowców Bydła Martin Ziaja i Bronisław Tabisz wyrazili pełne poparcie postulatów protestujących oraz solidarność ze środowiskiem europejskich producentów mleka. Demonstranci przeszli przed praskim hotelem Marriott, w którym odbywała się europejska konferencja na temat bezpieczeństwa żywności. Uczestniczyła w niej unijna komisarz rolnictwa Mariann Fischer Boel, która z uwagą wysłuchała protestujących. Komisarz zgodziła się spotkać w ciągu dwóch miesięcy z przedstawicielami rolników i producentów mleka w Brukseli, gdzie dyskutowana będzie trudna sytuacja w sektorze mleczarskim oraz problem nierównych dopłat dla poszczególnych członków UE. Wśród protestujących przeważali producenci mleka, którzy domagają się ujednolicenia zasad przyznawania dotacji od 2010 roku, a nie od 2013, jak stanowią traktaty akcesyjne nowych członków UE oraz podniesienia cen skupu. Na licznych transparentach, niesionych przez międzynarodowych demonstrantów można było przeczytać hasła: „Takich samych warunków dla wszystkich w UE!" i "Jesteśmy nowi, ale nie nieważni!". Na znak swojej determinacji uczestnicy marszu wylali 50 litrów mleka i rozsypali 200 kilogramów zboża.
Na przełomie maja i czerwca w Brnie mają spotkać się ministrowie rolnictwa krajów Unii Europejskiej. Demonstrujący rolnicy zapowiedzieli, że w tym czasie i w tym samym miejscu odbędzie się kongres pozarządowych organizacji zajmujących się rolnictwem i jego problemami.
Relacja z manifestacji na stronie www TVP Opole - kliknij TUTAJ
Protesty odbyły się także na naszym własnym podwórku.
Chociaż manifestacja w Pradze odbywała się niezależnie to wiele jej postulatów było wspólnych. W piątek, 13 marca br. kilkudziesięciu zachodniopomorskich producentów mleka, zrzeszonych w Szczecińskim Związku Hodowców Bydła Mlecznego wraz z jego prezesem Andrzejem Syczewskim demonstrowało w centrum Szczecina. W taki sposób chcieli zwrócić uwagę konsumentów na kuriozalnie niskie ceny za mleko, jakie płacą im zachodniopomorskie mleczarnie. Protestujący głośno oburzali się na oferowaną cenę 60-70 groszy za litr mleka. Są to najniższe ceny w kraju. W innych województwach sytuacja też nie jest o wiele lepsza, ale zdarzają się też takie, gdzie mleczarnie skupują od producentów mleko za 1,2 zł za litr. Za ten sam litr mleka Szczecinianin zapłaci w markecie 1,78 do 3,05 zł. Proste działanie matematyczne wskazuje, że jest to 2-3 razy więcej. To samo dotyczy serów: 6 -7 zł/kg dla producenta, a 20–30 zł/kg płaci klient w markecie. Co wpływa na tę absurdalną wręcz proporcję? Zdaniem rolników, producentów mleka jest to wynik drapieżnej działalności hipermarketów, które z chęci jak najszybszych i najwyższych zysków, stosują bardzo wysokie i wręcz nieuzasadnione marże. Protest zachodniopomorskich rolników miał także na celu zwrócenie uwagi konsumentom na fakt notorycznego oszukiwania ich przez przetwórców mleka. Nieuczciwe praktyki, powszechnie niestety stosowane, zupełnie wypaczają prawdziwą wartość produktów mleczarskich. Za prezesem Andrzejem Syczewskim można podać przykład masła śmietankowego, na opakowaniu którego napisano, iż zawiera 82% tłuszczu mlecznego, a w rzeczywistości jest w nim aż 72% tłuszczów obcych. Inni uczestnicy protestu podawali nie mniej szokujące przykłady. Opowiadali m.in. o maśle, w którym prawdziwego masła było jedynie 7%. Inspektor jakości towarów rolno-spożywczych, który ujawnił, że do produkcji tego „masła” użyto łoju i oleju palmowego najgorszej jakości stosowanego do celów technicznych stracił pracę. Oprócz fałszowania składu masła, oszukuje się też konsumentów serów. Sprowadzane z zagranicy niektóre „pseudosery” zawierają np. 100% tłuszczów roślinnych i bez mała całą tablicę Mendelejewa, o czym, jeśli ma się bardzo dobry wzrok, można przeczytać na etykietach.
Koszty produkcji mleka, podobnie jak koszty produkcji innych produktów żywnościowych wzrosły na tyle wysoko, iż producenci coraz głośniej zastanawiają się nad celowością ich wytwarzania. Duże zaniepokojenie budzi już fakt drastycznie zmniejszającej się liczby producentów mleka w województwie zachodniopomorskim. W roku 2004 było ich 6400, a pod koniec ubiegłego roku już mniej niż 2000. Co będzie dalej? Manifestacja miała uzmysłowić ludziom, że jest jeszcze czas by ukrócić niecne działania hipermarketowych potentatów. Kiedy ilość producentów mleka dalej będzie spadać, konsument nie będzie miał wyboru i chcąc nie chcąc będzie karmiony serem i masłem, które nawet w części nie będzie ich przypominać. Manifestujący, chcąc podkreślić Szczecinianom powagę sytuacji postanowili rozdać ok. 5 tys. litrów prawdziwego mleka, by nie zapomnieli jak takie mleko powinno smakować. Do kartonów z mlekiem organizatorzy protestu dołączyli ulotki informacyjne, które miały unaocznić Szczecinianom, w jaki sposób część przemysłu przetwórczego „nabija w butelkę” tak producentów mleka jak i jego konsumentów.
|